Fast Foodowe Zakopane

Dlaczego na urlopie wolałam sama gotować niż zajadać się goframi, pierogami i lodami na Krupówkach?
Wieczorami wybierałam się na długi spacer po mieście, siadałam w zacisznej kawiarence na uboczu Krupówek, zamawiałam zieloną herbatę i czytałam książkę Beaty Pawlikowskiej "Największe kłamstwa naszej cywilizacji", którą wszystkim bardzo polecam!
W tym roku mój 4-dniowy urlop spędziłam w Zakopanem, z którego wróciłam naładowana pozytywną energią płynącą z przepięknych górskich widoków oraz czystego świeżego powietrza. Pomimo zmęczenia po powrocie z wypraw szłam na kilku km spacer po mieście. Mijałam liczne puby, bary, knajpy, restauracje oraz liczne budki z oscypkami, goframi i lodami. Jestem wegetarianką, z przerwami weganką, ale na upartego zawsze bym  znalazła coś do jedzenia (m.in. kasza gryczana z warzywami, naleśniki z owocami, pierogi z kapustą, lody, gofry z owocami). 
Zapachy docierające do mnie z tych miejsc były bardzo nieprzyjemne. Czułam spalony tłuszcz, widziałam gumowe i stare gofry, chemicznie wędzone oscypki, pierogi i naleśniki na bezwartościowej białej mące z białym cukrem a także lody z proszku. 

Chcę zdrowo się odżywiać, chcę jeść prawdziwe jedzenie, chcę być zdrowa, dlatego postanowiłam jeszcze przed wyjazdem, że podczas pobytu w górach będę gotowała własne posiłki. Umożliwiła mi to kuchnia, która była do dyspozycji gości w wynajmowanym przeze mnie pensjonacie. Jedyne na co sobie pozwoliłam to dobrej jakości sypana zielona herbata  w spokojnej cukierni na końcu Krupówek.
Pewnie zadajecie sobie pytanie co jadłam?! Pukacie się w głowę i myślicie że zwariowałam, bo większość czasu stałam przy garach. Otóż nie!
Moje menu było bardzo różnorodne, odżywcze i naturalne, a do tego proste, szybkie i łatwe w przygotowaniu. Z domu zabrałam potrzebne produkty które były podstawą moich dań, a resztę składników kupiłam w dobrze zaopatrzonym markecie. Przyrządzałam posiłki zazwyczaj wieczorem, rano pakowałam w pudełko i zabierałam ze sobą w góry.  

Oto lista produktów, które wzięłam ze sobą:

ŚNIADANIE:
-kasza jaglana (woreczek50g)
-mieszanka płatków owsianych, żytnich i zarodków pszennych (woreczek 50g)
-mieszankę orzechów (laskowe, nerkowce, migdały, włoskie) ok.100g
-mieszanka rodzynek i żurawiny (woreczek 50g)
-słonecznik łuskany (woreczek 50g)

OBIAD & KOLACJA:
-młynek 2w1 z solą himalajską i kolorową mieszanką pieprzu
-słoiczek oliwy z oliwek
-słoiczek domowego sosu vinegrette 
-makaron ryżowy (woreczek 50g)
-soczewica czerwona (woreczek 50g)
-razowy kus kus (woreczek 50g)
- ryż brązowy (woreczek 100g)
-słoik domowych buraczków

DODATKOWO:
-domowa mieszanka pokrzywy, bratka i skrzypu (proporcja 1:1:1)
-sproszkowana japońska zielona herbata matcha
-dobrej jakości woda wysokozmineralizowana (2 butelki)
-mieszanka zmielonego ostropestu i proszku SUPER DAY MIX (firmy Diet Food) 
-chleb żytni na zakwasie z całymi nasionami (siemieniem, dynią i słonecznikiem)

 KUPIŁAM NA MIEJSCU:
-sezonowe owoce (brzoskwinie, morele, arbuz, borówki, truskawki, maliny) oraz jabłka, gruszki i cytryny
-warzywa (sałata rzymska, cebula, papryka, cukinia, ogórek, pomidor, awokado, pęczek rzodkiewek)
-kapusta modra (woreczek 100g)
Płatki owsiano-żytnie z borówkami, truskawkami, żurawiną i orzechami laskowymi na pyszny początek dnia!
Kasza jaglana podana z malinami, borówkami i migdałami oraz rodzynkami
Przygotowanie ŚNIADAŃ zajmowało max.15 min. Wstawiałam garnek z wodą i kaszą jaglaną na zmianę z płatkami zbożowymi. Po ugotowaniu dodawałam garść opłukanych orzechów (każdego dnia inny rodzaj), rodzynek lub żurawiny oraz świeże owoce (morele z brzoskwiniami, jabłko z gruszką, borówki z truskawkami lub malinami).

Na DRUGIE ŚNIADANIE składała się najczęściej kanapka z 2 kromek żytniego chleba posmarowana awokado, plasterkami pomidora i piórkami cebuli, posypana szczyptą soli i pieprzu.
Brązowy ryż z nasionami słonecznika, surówką z kapusty modrej na obiad oraz kolacja składająca się z sałaty rzymskiej, warzyw i domowego sosu vinegrette


OBIAD to ugotowany ryż z ziarnami słonecznika oraz surówką z marchewki i jabłka, czy soczewica z cebulką i tartymi buraczkami. Dzień wcześniej gotowałam brązowy ryż lub soczewicę i w czasie gotowania przygotowywałam dodatki, następnie mieszałam ze sobą składniki i po przestudzeniu przekładałam do pojemników.

PODWIECZOREK. Gdy miałam ochotę na coś słodkiego sięgałam po słodkie brzoskwinie i arbuza lub domowe ciasteczka owsiano-żytnie z jagodami, które upiekłam dzień przed wyjazdem. Przygotowanie ciasta na ciasteczka, ich upieczenie i posprzątanie zajęło mi zaledwie 50min!!! Dziecinnie proste, a jakie pyszne :-D Od dziś koniec z napakowanymi chemią sklepowymi ciasteczkami. Jak najdzie mnie ochota na coś słodkiego będę piekła własneciasteczka, ciasta i przyrządzała owocowe desery bez chemii oraz sztucznych i martwych składników jak biały cukier czy biała mąka.
Razowy kus kus z surowymi warzywami (papryka czerwona+cukinia+czerwona cebula+rzodkiewka)
Makaron ryżowy z musem jabłkowo-gruszkowo-brzoskwiniowym i cynamonem (jabłko i gruszkę starłam na tarce o grubych oczkach, a brzoskwinie pokroiłam w kostkę. Następnie podgotowałam owoce w garnku, zredukowałam sok z owoców, przyprawiłam szczyptą cynamonu i wyłożyłam masę na makaron).
Wieczorem na KOLACJĘ  jadłam sałatę z warzywami polaną sosem vinegrette, kus kus z warzywami albo makaron z musem jabłkowo-gruszkowo-brzoskwiniowym. Gotowałam jednocześnie główny produkt (ryż, kus kus, makaron czy soczewicę) zarówno na obiad jak i kolację, więc oszczędzałam czas. Gdy wracałam z gór dodawałam potrzebne składniki (warzywa, sos, owoce), mieszałam i danie było już gotowe do jedzenia.

Do picia wybierałam wodę przegotowaną z wodą wysokozmineralizowaną i sokiem z cytryny (podczas upałów i wysiłku fizycznego mocno się pocimy, przez co tracimy wiele cennych minerałów, dlatego ważne jest nawadnianie organizmu  dobrej jakości wodą). Parzyłam również mieszankę ziółek oczyszczających, piłam rano wodę z mieszanką ostropestu i proszku Super Day Mix a także pobudzającą i oczyszczającą zieloną herbatę. 

Jak sami zauważyliście posiłki nie były skomplikowane w przyrządzeniu, zabierały mało czasu, a mimo to były zdrowe, pożywne i smaczne.  Nie miałam żadnego problemu z ich przyszykowaniem i spakowaniem na górski trekking. Warunek jest jeden - trzeba poświęcić ok. 30min w kuchni by w pełni o siebie i swoje zdrowie zadbać! Było szybko, prosto, smacznie i zdrowo ale również oszczędnie, bo nawet fast foodowe jedzenie sporo kosztuje.
A na koniec kilka fotografii z górskich szlaków :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...